piątek, 16 listopada 2012

Za firanką

Figiel jest bardzo ciekawskim kotkiem.
Wiele czasu spędza przy oknie.
Podpatruje, obserwuje, śpi na parapecie.


Towarzysząc mu, można zauważyć wiele
ciekawych rzeczy:
piękne niebo,


samotną wronę,


a nawet wronę skłóconą z partnerem...:P


Od czasu do czasu pojawia się też
nasz czarny przyjaciel, który lubi
krzaki, gałęzie i zieloną trawkę :)


Tak sprytnie się ukrył, że trudno go dostrzec.

Dziś zaczyna się weekend :))))
Dobrego dnia wszystkim życzę :)

15 komentarzy:

  1. Jak to dobrze, ze juz piatek!!!
    Przyjemnego weekendu wszystkim dwu i czworonogom!

    OdpowiedzUsuń
  2. Okno to chyba dla niego taka Tv :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A, co to za czarnuch, co się ukrył, bo faktycznie nic nie widać, czyżby kot? Co prawda nie mam własnego, domowego kota, ale często bywam u bratanicy, która posiada miauczącego futrzaka. Młode to to jest i chciałoby zwojować świat. Do wojowania szczególnie upatrzył sobie moje ręce, na które rzuca się wielką miłością. Co mi się rany zagoją, robi nowe, tak o mnie dba :) Już nie wspomnę o roztarganych bluzkach, pozaciąganych spodniach. Nie sposób jednak się na niego gniewać, jego oczy to lek na całe zło :) On również uwielbia przesiadywać na parapecie, obserwować ptaszki i rzucać się w pogoń za kotem, który często przechadza się koło domu. Ile razy Rudi zaliczył szybę w balkonie, biegnąc do tego kota, ile razy próbował ją wydrapać, coby chociaż na chwilę pobyć z kolegą, nie zliczę. O polowaniu na ptaszki przy zamkniętym oknie nawet nie będę już pisać :) W każdym razie, gdy Rudi leży na parapecie i pozwala mi przy sobie być (bo gdy nie chce towarzystwa wali focha i idzie), to patrzymy sobie razem za okno, ja go miziam za uchem, a on cichutko pomrukuje. Uwielbiam te momenty, na miłość kota trzeba sobie zasłużyć i Rudi chyba coś do mnie czuje ;) Jak inaczej nazwać to maltretowanie mnie, ugniatanie moich nóg, zabieganie drogi i łaszenie się ile wlezie? Nie dla każdego taki jest, gdy jego domownicy są w domu, trzyma ich na dystans, jakby nie szuka kontaktu. Gdy jestem ja jest inaczej. Może to też dlatego, że ja zawsze porzucam mu skoczkę, którą wiernie przynosi w pyszczku, ponoszę go na rękach, pokażę to i owo, (ostatnio zupełnie przez przypadek pokazałam mu, że na lodówce też można poleżeć i od tego czasu Rudi tam zamieszkał, ku ogólnemu niezadowoleniu właścicieli - ups! Oczywiście się nie przyznałam, że to moja sprawka ;)), pomiziam, obetnę pazurki, umyję jego cztery litery, gdy trzeba, wyczeszę futro i w ogóle wymaltretuję go masakrycznie, kto to wie? Koty są idealne! Kiedyś i u mnie zamieszka jeden, albo nawet dwa, coby jednemu raźniej z drugim było - taki mam plan :)

    Ale się rozpisałam, ale ja o Rudim mogłabym godzinami prawić. Również miłego weekendu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kotach trudno przestać mówić,
      jak już się zacznie :))))))
      Serdeczności, Salanee :*

      Usuń
    2. Tam jest taki czarny kotek :)
      Chowa się za krzaczkiem :)

      Usuń
  4. Piękne ma widoki za oknem!:))
    Dołączamy się do życzeń udanego weekendu!:))

    OdpowiedzUsuń