Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 listopada 2012

Narozrabiałem... nie wolno mi?

Wczoraj Figiel przeszedł samego siebie.
Jak zwykle, wczesnym rankiem udałam się
do sklepu. Lubię chodzić wcześnie po zakupy.
Tłumów nie ma, warzywa świeżuteńkie, duży
wybór sałat i zieleniny - a to dla mnie jest
szczególnie ważne. Miałam świetny humor
i kilka pomysłów na potrawy, dlatego
przytaszczyłam do domu trzy pełne siatki
różnych produktów. Rozpakowałam zakupy 
zabezpieczając większość przed koteczkiem.
No właśnie... tylko większość, niestety :P


Zadowolona z siebie i z udanego porannego spaceru
postanowiłam wstawić pranie, by w pełni wykorzystać
tak genialnie rozpoczęty dzień. Wcześniej jednak
opłukałam i artystycznie ułożyłam na paterze dwie
dorodne kiście winogron, które kupiłam kilkanaście
minut wcześniej. Winogrona białe i różowe zachęcały
do degustacji, wabiąc swoją świeżością i pięknem.
Byłam cała w skowronkach... :)
Po kilku minutach, gdy weszłam do pokoju, oniemiałam.
Owoce porozrzucane były po całym pomieszczeniu.
Zostały z nich poobijane, nędzne gronka a Figiel...
...............................................
Gdy mnie zobaczył, zrobił taką minę jak na zdjęciu.
Wpadł w dziki szał i znęcał się nadal nad mokrymi
jeszcze od wody, kuleczkami.
Byłam tak zaskoczona, że nawet nie pomyślałam,
by zrobić zdjęcia. Stałam bez ruchu i patrzyłam jak
przysłowiowa sroka w gnat :P
Na zakończenie zabawy Figiel z całym impetem
rzucił się na świeżo wyprasowany obrus.
Wytarzał się w nim, uroczo zdobiąc jego biel
gronowym sokiem. Następnie zamiałczał kilka razy
donośnym, pretensjonalnym tonem i poszedł spać.

Nie wiedziałam w co włożyć ręce...
Kiedy doszłam do siebie, dostałam ataku
śmiechu i nadwyrężyłam sobie mięśnie brzucha.
Wiedziałam, że Figiel lubi bawić się winogronami,
ale nie przypuszczałam, że aż tak.

Dobrego dnia, bez takich emocji wszystkim życzę :)))

środa, 14 listopada 2012

Śmiech na sali i potężne zębiska

Nasz kochany kocurek, w ciągu
półtora roku z troszkę niezdarnego,
nieporadnego Figielka przeobraził się
w dorosłego Figla.

Takie mam zębiska, o!  


Kiełki, niegdyś maleńkie i bardzo ostre,
stały się solidne, duże i niezwykle silne.
Niekiedy kotunio zatapia je w moich rękach...
Czyni to delikatnie i wręcz czule.
Mruczy przy tym przyjemnie i przytula się
rozkosznie. Wiem, że nie chce zrobić mi
żadnej krzywdy - mimo to, wiecznie chodzę
podrapana.
Uśmiałam się ostatnio, niemal do łez, podczas
kontrolnej wizyty u mojej pani doktor.
Badając mnie, zwróciła uwagę na zadrapania
i spytała, czy ... nie potrzebuję pomocy... :P
Wytłumaczyłam grzecznie, że mam w domu
niesfornego kotka, że mąż mnie nie bije,
że jestem szczęśliwa i czuję się świetnie.
Kiedy wyszłam z gabinetu parsknęłam gromkim
śmiechem. Ciekawe, co pomyśleli o mnie
pacjenci znajdujący się w poczekalni...
:))))

sobota, 13 października 2012

Żarcik nocną porą

Znalazłam to dzisiaj na FB.
Uśmiałam się. 
Teraz dzielę się z Wami :)

 
Spokojnej nocki :)