Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ważne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ważne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Wróciłam :)

Nie było mnie tu zbyt długo...
Nie odwiedzałam też Waszych domków,
co mam nadzieję w najbliższych dniach
nadrobić :) Co jakiś czas moja codzienność
wywraca się do góry nogami. Muszę wtedy
intensywnie walczyć o swoje zdrowie i życie.
Tuż po świętach przebywałam w Prabutach,
w szpitalu. Teraz jestem już w domu pełna
dobrych myśli, radości i wiary w dobry,
piękny i zdrowy Nowy Rok.


Figlunio stęsknił się za mną straszliwie.
Nie mógł nacieszyć się moim widokiem
gdy weszłam do domu. Tulił się, łasił,
mruczał rozkosznie i robił maślane oczy.
Ponoć nie chciał jeść kiedy mnie nie było.
Byłam wzruszona widząc jego bezgraniczne
oddanie. Jak nie kochać takiego stworzenia?

Szpital  Specjalistyczny w Prabutach to niezwykle
przyjazne miejsce - szczególnie dla zdezorientowanego
pacjenta, który oczekuje troskliwej, fachowej i skutecznej
pomocy. Lekarze, pielęgniarki i cały pozostały personel
tworzą wyjątkowy, doskonały zespół. Kompleksowe badania,
rzetelne informacje, najlepsi specjaliści. Czułam się tam
całkowicie bezpieczna i w pełni ufna Ludziom, w których
rękach było moje zdrowie i życie. Oby więcej takich miejsc,
takich fachowców, takiej atmosfery :)
Oby więcej Ludzi, którzy z zaangażowaniem i widocznym
powołaniem wykonują swoją pracę niosąc pomoc
i nadzieję potrzebującym.


Tu link do stronki Szpitala:


Dobrej nocki :)

niedziela, 18 listopada 2012

W sprawie kotka - potrzebna pomoc !

Nie bardzo wiem, jak poradzić, pomóc
pewnej osobie, która ma problem z kotkiem.
Na forum http://amazonki.net/ dziewczyna
prosi o wsparcie. Cytuję jej słowa:

"Dziewczyny, mam problem. Chyba jednak będę musiała zrezygnować 
z opieki nad kotem Guciem (weterynarz określił jego wiek na 2-3 lata). 
Jest on bardzo sympatyczny, miziaty, ale niestety chyba nie toleruje 
mojego męża, bo siusia na jego rzeczy osobiste i w miejsce na narożniku, 
gdzie mąż zawsze siedzi. Ja już nie mam siły, a problem się pogłębia. 
Nie wiem zupełnie co z tym fantem zrobić. Podobno nie wolno nam 
się denerwować, a ten kociak obecnie zaczął przysparzać mi 
samych problemów. Jest otoczony miłością, ma najlepsze jedzenie 
(specjalne dla kastratów) oraz dobre mięsko. Przynajmniej 2 godziny 
dziennie się z nim bawimy. Zwracam się do Was, bo może znacie kogoś 
z domem z ogródkiem, bo kot jest ewidentnie kotem wychodzącym 
i może dlatego cierpi, że siedzi zamknięty w czterech ścianach. 
Chciałam zrobić dobry uczynek i przygarnęłam kotka, któremu 
groziło schronisko (a wiadomo, jakie tam panują warunki) lub ulica. 
Przykro mi bardzo, ale się poddałam. Po wielu dniach walki udało mi się 
pobrać od kotka mocz do analizy. Łudziłam się jeszcze, że może ma 
chore drogi moczowe i jak go wyleczę to problem zniknie, 
ale (może to i dobrze) jest zupełnie zdrowy. Szkoda mi go okropnie, 
serce mi krwawi. Siedzę i ryczę jak głupia. Help!!!" 

I kolejny post:

"Dziewczyny dziękuję za odzew. Ten kot chciał chyba u mnie zamieszkać, 
bo biegał za mną z podniesiona kitą po całym osiedlu i przesiadywał 
na naszej wycieraczce. Chciał się wmeldować to mu się udało i skąd 
wobec tego ten stres. Cholerze tylko ptasiego mleka brakuje, a może i nie. 
Wybieram się później do weta po jakieś środki uspokajające dla potwora, 
 to będziemy sobie razem łykać. Ja swoje, on swoje. Chyba wpiszę się 
na tym forum "Miau" z ofertą oddania drania w dobre ręce. 
Bo on mnie wykończy. Nie mogę codziennie wracać czy to z pracy, 
czy z innego wyjścia z duszą na ramieniu, co on znów zmalował. 
Jestem po prostu załamana. Nie chciałabym go oddać do schroniska, 
bo tam by cierpiał, ale gdy nikt się nie zgłosi, to będę musiała.
Chłop się ze mną rozejdzie i taki będzie finał". 

A to Gucio :)


Aga mieszka w Warszawie. Macie możliwość pomocy w tej sprawie?