piątek, 12 października 2012

Krótki żywot szmacianej myszki

Odkąd zamieszkał z nami Figiel
odwiedzam niemal każdy sklep
z artykułami dla zwierząt.
W jednym z nich zauważyłam
uroczą szmacianą myszkę z ogonkiem
ze sznurka i z czarnym noskiem.
Maleńki gryzoń wyglądał jak żywy.
Przyniosłam zabawkę do domu,
odpakowałam i podsunęłam Figlowi
pod zaspany nos.
Zareagował natychmiast. 


Nie spodziewałam się, że kawałek
szmatki wywoła tak wielką eksplozję
radości, dzikiej żądzy i entuzjazmu.
Biedna myszka została porwana
na strzępy w niecałe 40 minut.


Podrzucał ją, tarmosił, szarpał, drapał,
ślinił i kopał. Odpuścił dopiero wtedy,
kiedy rozerwała się na kilka części.
Byłam szczęśliwa, że to tylko zabawka...




8 komentarzy:

  1. A moja nie chce sie niczym bawic, caly koszyk myszek, pileczek i innych cudakow stoi sobie i sie kurzy. Znudzona damulka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Niestety, ma w sobie coś z bandyty ;))
      I tak jest kochany :)

      Usuń
  3. A to ciekawe, prawdziwy łowca z niego :-)
    Moje nie chcą się bawić zabawkami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkim się bawi co mu wpadnie w łapki :)

      Usuń